Witam
Ja mam problem nieco inny ....W styczniu 2009 roku podpisalam przedwstępną umowę cywilną na zakup mieszkanie w której to Pani sprzedająca oswiadczyla ze do dnia 16.02.2009 nastąpi podpisanie umowy przyżeczonej ze względu na brak przez nią dokumentow stwierdzających ze jest ona wlascicielem tego mieszkania ( brak aktu notarialnego i księgi wieczystej) ,po wplaceniu w dniu podpisania umowy 10 % zadatku ,Pani sprzedająca przekazala nam klucze od mieszkania w celu przeprowadzenia prac remontowych ,gdyz mieszkanie bylo w stanie deweloperskim i nie mozna bylo tam zamieszkać,sprawa jednak nie zostala zalatwiona do dnia 16 lutego gdyz Pani sprzedająca w dalszym ciągu nie posiadala potrzebnych dokumentow aby mozna bylo sfinalizowac sprawę i podpisac umowę koncowę ,dzwoniąc do mnie co i rusz obiecywala ze dokumenty będą a to za tydzien a to za dwa i tak w kolko ,poniewaz zalezalo nam na kupnie tego mieszkania,cierpliwie czekalismy i nie szlismy z tą sprawą odrazu do sądu o zwrot zadatku w podwojnek kwocie ani o zwrot kosztow poniesionych za wykonczenie mieszkania w tym materialow i robocizny.Chcąc uniknąć sądow itp instytucji postanowilismy zeby jak to się mowi Wilk byl syty i owca cala porozmawiac z Panią sprzedającą o obnizce kwoty za mieszkanie z powodu nie dotrzymania przez nią warunkow umowy sprzedazy ( kwota nie duża) jednakze Pani sprzedająca się na to nie zgodzila .Nadmienie jeszcze ze w trakcje kiedy po jako takim wykonczeniu mieszkania zeby bylo mozna w nim egzystowac ( bo na czas remontu wynajmowalismy mieszkanie na sąsiednim osiedlu) zamieszkalismy w nim Pani sprzedająca wydzwaniala do mnie i mowila zebym jej placila co miesiąc 1200 zl za to mieszkanie jak za wynajem,ponieważ ona ponosi straty z tego tytulu bo obciązają ją koszty kredytu itp nadmieniam ze rządając wtedy od nas za wynajem nie byla jeszcze w posiadaniu stosownych dokumentow zaswiadczających o tym ze mieszkanie jest jej wlasnością.20 pazdziernika zlozylismy pozew do sądu o zaplatę na naszą rzecz dwukrotnosci zadatku oraz kosztow poniesionych za wykonczenie mieszkania.Pani sprzedająca zlozyla przeciwko nam pozew o eksmisje zaplatę od dnia 12 stycznia za bezumowne korzystanie z mieszkania i wyliczyla sobie nową kwotę 3000 tys zl za miesiąc za mieszkanie 50m2 w stanie deweloperskim na terenie Tarchomina.W grudniu ma się odbyć pierwsza ze spraw w związku z w/w ,sprawa zalozona przez nas odbędzie się na początku przyszlego roku w Sądzie Okręgowym ,bo spor przekracza 97.000 tys zl.Jestem ciekawa tylko jednej kwestji czy Pani sprzedająca moze zarządac od nas kwoty 3000 tys zl za wynajem od stycznia ,skoro chcielismy to mieszkanie od niej kupic i nadal chcemy ale nie za cenę ktora miala byc ważna do 16 lutego ,umowa nie zostala dotrzymana ewidentnie z jej winy.Jestem ciekawa co orzeknie sąd i czy wyda nakaz eksmisji z tego lokalu mi ,mojemu męzowi ,80 letniej schorowanej babci i 14 letniemu synowi.Rozmawiając duzo wczesniej z Panią kupującą powiedzialam jej że oczywiscie mogę opuscic lokal jednakze po rozliczeniu się ze wszystkich zobowiązan wobec nas ,gdyz dając jej spory zadatek i inwestując w jej lokal ponioslam wydatki i nie będzie mnie w tej sytucji stac na to aby odrazu zakupic nowe lokum abym mogla spokojnie zamieszkac tam z rodziną.Moze ktos mi doradzi co jeszcze począc w sprawie??
Z góry bardzo dziękuje za wszelkie porady.